Teksty piosenek: | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 |

Tytuł: Jan Kochanowski

  • Wykonawca: Jacek Kaczmarski
  • Wyświetleń: 406

  
   Tak nas Panie obdarzasz, wżdy nam zawsze mało -
  Za nic mamy - co mamy, więcej by się chciało.
  A przecież ni nam życia ni geniuszu starcza
  By skorzystać z bogactwa samej duszy skarbca.
  Za to ciało gnębimy, jakby wieczne było:
  Krwią wojenny trud płaci, potem zrasza miłość
  Aż i w końcu niezdatne do snu ni kielicha;
  Trzeszczy, cieknie i śmierdnie, wzdyma się i wzdycha.
  Nie zachwycą już nas wtedy szczodre dary boże.
  Bośmy kochać to nawykli, z czego czerpać możem.
  
  Późno mądrość przychodzi
  Czego pragnąć się godzi.
  Ale próżno żałować
  Czego nie szło zachować.
  
  Przypomina pergamin i cielęca skóra
  Że i drzewiej wiedziano - co teraz skrobią pióra.
  Krom grosiwa i jadła i chybkiej obłapki
  Zawżdy człeka kusiły te same zagadki:
  Po swojemu się każdy ze Stwórcą pasował,
  A co siebie nadręczył, innym krwi popsował,
  Własnym myślom nie ufał, życie sobie zbrzydził,
  Bał się swojego strachu i wstydu się wstydził,
  Lubo jako my się cieszył - czym? - nie miał pojęcia
  I umierał taki mądry jak był w czas porczęcia.
  
  Żak profesorom krzywy
  Martwych nie słuch żywy,
  Nie wyciągają wnuki
  Z życia dziadów nauki.
  
  Kto cnotami znudzony, nieufny nadziei,
  Swoich kroków niepewny - do dworu się klei.
  Tam wśród podobnych sobie może się wyszumieć
  A przy tym w nic nie wierzyć, niczego nie umieć:
  Prałat karci opojów - sam jeszcze czerwony,
  Złodziej kluczem potrząsa do skarbca Korony,
  Kanclerz wspiera sojusze na ościennym żołdzie,
  Mędrcy przed głupotą łby schylają w hołdzie.
  Wiem - bo byłem sekretarzem u Króla. Do czasu
  Nim wolałem się pokłonić władzy Czarnolasu.
  
  Dwór ma swoje zalety:
  Po komnatach - kobiety,
  W radach szlachta zasiada
  Jeno nie ma z kim gadać.
  
  Kto i bawić się umiał i nie bał się myśleć
  Temu starość nie straszna pod lipowym liściem.
  Miło dumać wśród brzęku pszczół nad bytowaniem -
  Czy się zboża wykłoszą, a czy kuśka stanie,
  Czy w powszechnej niezgodzie kraj się znów pogrąży.
  Czy się księgę ostatnią w druku ujrzeć zdąży,
  Która gwiazoa na niebie - (moja) ta co spada,
  Czy ta nad widnokręgiem, co jutrzenką włada?
  Tylu bliskich i dalekich dzień po dniu odchodzi
  A ja żyję w lat bogactwie, co mi schyłek słodzi...
  
  Im mniej cię co dzień, miodzie -
  Tym mi smakujesz słodziej:
  I słońcem i księżycem,
  Rozkoszą nienasyceń,
  Szczodrością moich dni
  - Dziękuję ci.