Teksty piosenek: | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 |

Tytuł: Ofiara

  • Wykonawca: Jacek Kaczmarski
  • Wyświetleń: 241

  
   Pijany listonosz ze świata modliszek
  Przywozi mi listy i niszczy mi ciszę,
  Której nie ma i tak;
  Bo jest dziecko moje i sny atomowe,
  I myśli myśliwce, co są odrzutowe -
  Ich huk - to dla mnie - znak.
  
  I cóż, że podłogi są wypastowane,
  Że zegar służąca nakręca co rano,
  Wczorajsze umyje szkło...
  Któż wie, kiedy Skrzynia się sama otworzy
  Na głos - nam nieznany - ze znanych przestworzy
  By rzec, że stało się - To!
  
  Co wtedy mam robić na drewnianym ganku
  Z brwią troski, w krawacie - i nad filiżanką
  Z bezwzględnym fusem na dnie?
  Jak dziecko ocalić? Ma chore migdałki
  Nie mogę w zagładę wszak wkroczyć - bez walki -
  Nie jego bierzcie, lecz mnie!
  
  A tu brać nikt nie chce, choć siódmych trąb brzmienia
  Co chwilę mnie budzą i chęć odkupienia
  Do gardła podchodzi mi.
  Kochanek żony drwi kwaśnym oddechem,
  Więc może odkupię ich grzech - moim grzechem -
  Służąca, co szkło myje - lśni...
  
  Jej, obcej, wywnętrzyć się można naprędce
  Z najgłębszych tajemnic, gdy proszą już ręce
  W imieniu napiętych ud.
  Poświadczy krucyfiks, stół, piec, fisharmonia,
  Że to, co trzymałem przy ustach i w dłoniach
  To była prośba o cud.
  
  Więc lekarz rodziny, adwokat i żona
  Oświadczą, że śnię, że zabawa skończona,
  Że rozwód i wyjazd stąd...
  Kochają się, jechać chcą gdzieś do Australii,
  Więc rozumiecie, że muszę podpalić
  Ten dom, by pojęli błąd!
  
  Płomienie z kredensów, wykładzin i krzeseł,
  Grzyb dymu, co pustym się niebem poniesie -
  To wszystko, co mogę dać,
  By oni przetrwali, zajęli się dzieckiem,
  By mogli choć czas jakiś jeszcze bezpiecznie
  Z życia, co warte - brać!
  
  Ach, płacz był i krzyki i desek jęk w żarze,
  Potem mnie biali gonili lekarze,
  Za lęk, za przestrogę, za ból -
  - Niech spali się dom, zanim świat się wypali -
  Wołałem, gdy ręce mi sprawnie wiązali,
  Wywiązując się z ról...
  
  Sadziliśmy z małym gałązkę na brzegu.
  Dziś musi z gałązki tej - krzywe być drzewo,
  Lecz drzewo! Dla ludzi - strach!
  Bo światłem to tylko - co nam prosto w oczy!
  Człowiekiem - co człowiek krwi własnej utoczy -
  Plus Leonardo i Bach.