Teksty piosenek: | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 |

Tytuł: William Tell suicide note

  • Wykonawca: J Church
  • Wyświetleń: 214

  
   A kiedy będzie komunizm umierał,
  (W końcu okrutny garbus z urodzenia)
  Czy zstąpi Człowiek pełen przebaczenia,
  By pot mu z czoła śmiertelny ocierał?
  Może przedwcześnie mówić o tym teraz,
  Skoro wciąż żyje w spoconych wspomnieniach
  Czasów, gdy odniósł zwycięstwa garbate
  Nad ludźmi - wierząc szczerze, że nad światem;
  Świat pragnął kary, szukał rozgrzeszenia
  I grzebał szczodrą łapką po kieszeniach,
  Bo wszystkie grzechy mają swą opłatę...
  Opłatą miał mu być pokuty kierat.
  Więc, kiedy będzie komunizm umierał -
  Zali opłata starczy na opłatek?
  
  II
  
  Czy - kiedy umrze - będą płakać po nim
  Ci tylko, którzy zań za życia zmarli?
  Czy w tych, co z objęć jego się wydarli
  Karłem się jakimś odrodzi po zgonie?
  Nawet jeżeli płód ten się poroni -
  Mogą zachować go ludzie „normalni"
  I przetrwa w słoju, jak człowiecze strzępy,
  Którymi karmił swe eksperymenty
  W laboratoriach łagrów i sypialni.
  Więc - kiedy umrze - wskrzeszą go bezkarni,
  Bezmyślni - myśląc, że jest niepojęty
  I wychuchają czule w konchach dłoni
  Wierząc, że - dla nich wraca, a nie - po nich
  I może znowu go ogłoszą świętym!
  
  III
  
  Chyba, że umrze, jak umiera krater,
  Który nie cierpi w śmierci samotności;
  Na stosie idei - płoną ludzie prości,
  Jak dowiódł faszyzm, który był mu bratem.
  Czy więc zamykać mu powieka zatem,
  Gdy - rozpalone oczy do białości?
  Chce kartezjańska Europa wierzyć,
  Że jest skazańca wolą - żyć lub nie żyć,
  A ziemię wszędzie użyźniają kości
  Tych, co nie mieli - woli możliwości.
  Więc, jeśli śmierć ta ma się tak rozszerzyć,
  Że będzie ślepym, oszalałym katem.
  Co szczodrą rzezią żegna się ze światem -
  Kto ma powitać ją i przy tym - przeżyć?
  
  IV
  
  A może będzie tak, jak pisał Miłosz
  O końcu świata - (A to śmierć potwora):
  Staruszek grzebie w młodych pomidorach,
  A nam się żyje tak, jak nam się żyło.
  Na takiej stypie nieźle by się piło,
  Gdyby nie pogrom, co zaledwie - wczoraj
  I pod nogami grunt, jak ciało miękki:
  Trawy dotykasz, jakbyś dotknął ręki
  Co, chociaż martwa - wciąż do pieszczot skora.
  Jest w tym dotyku nieprzyjemny morał
  Apolityczne wzbudzający lęki.
  Umarł - pomyślisz - i co się zmieniło?
  - A gdzie jest Wiara, Nadzieja i Miłość? -
  Nowo-nazwane stare drwią udręki.
  
  V
  
  A gdy komunizm w śmierci się nie zmieści
  Gryząc nas w oczy, jak brudne pazury -
  Z tych, co się skarżą, czy znajdzie się który,
  Co go dobije na łożu boleści?
  Wiem, że myśl o tym z czułością się pieści,
  Lecz gdy realne kroją się kontury,
  Gdy stal się staje sekatorem skóry
  Zabić - i przy tym siebie nie zbezcześcić
  To niemożliwe. Kwadratura koła.
  Bezbronność zasad i zaśpiew Chochoła
  (Chyba, że tylko jako temat pieśni...)
  Szkoda nas wszystkich do tej walki zgoła;
  Tam, gdzie jest człowiek, zawsze będą szczury
  I krew, co wieczne spryskuje marmury.
  (Nam tylko stawić, lub - pochylić czoła...)