Tytuł: Witkacy III (Ekshumacja)
- Wykonawca: Jacek Kaczmarski
- Wyświetleń: 225
Z punktu widzenia trupa Kozaka,
Który w dniu śmierci miał zęby w porządku,
Jest wszystko jedno jaka znów draka
Grób mu rozgrzebie w ramach obrządku.
Kozak mógł jednak być komunistą,
Powód by dostać postrzał w tył głowy
Więc cóż on na to, kiedy zmartwychwstał
Na Witkacego los pogrobowy.
Cała filozofia, co żądała ofiar
Spadła w wieczności czeluście,
I jak tu wierzyć, że umrzeć to nie żyć,
Gdy zębów się ma nadmiar w uściech.
Zamiast szkieletu mógł być piasek w trumnie,
Sprytna sypkości śmierci aluzja,
Lecz wolę szkielet, szkielet brzmi dumnie
Nawet i wtedy, gdy robak mu mózg zjadł.
Nie każdy Kozak doczeka świty
Konsulów którzy się nie wyprą go,
Byle się odbył cmentarny miting
I transport prochów przez firmę Rongo.
Jedna w tym uciecha, że przez to wyjechał
Na zachód grobowy kompanek,
Ale jaki zysk w tym ma być dla marksisty,
Że zakopali go w Zakopanem.
Może tu krzywdzę me alter-ego,
Sąsiednie szczątki wołam na świadki.
Że to wbrew chceniu jest Witkacego,
Żeby spoczywał obok mej matki.
Pal sześć kto myślał, pisał i bał się,
Czy podła czyja dusza, czy dumna,
Wie co jest śmiercią, kto w kości zgrał się
I co własnego ma jeszcze to trumna.