Teksty piosenek: | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 |

Tytuł: Kolejny Stracony Dzień

  • Wykonawca: Peja
  • Wyświetleń: 685
[Peja]
   Kolejny stracony dzień z życia poza kontrolą
   Jak Seta wrzuty luty na poznańskich wagonach
   Tak cieszy każdy ranek jak z kobietą w ramionach
   Zasypiam się i budzę, przy muzyce się nie nudzę
   Przyjaźni nie zmieniam, na pieniądze nie zamieniam
   Nie przeliczam, idę dalej, wiadomo nie ma lekko
   Chłopaków pies porobił i penitencjarne piekło
   Jeb to, jeb to dla rządowych instytucji otwarta nienawiść
   Kurwo nas nie możesz zabić
   SLU, onomato, słowem walczę, piach pod butem
   Tutaj biedne społeczeństwo zagra pod życiową nutę
   I dlatego co ma lute, innych rozwiązań nie szukam
   Dla kobiet też coś mam typu dziwka czy suka
   Zwady nie szukaj, chcesz mieć bezpośredni kontakt?
   Dobrze ruszają się biodra, pełne usta, twarde cycki
   Codzień szukają rozrywki, potem obolałe cipki
   W rytmie tej samej melodii, pod dyktando tej modlitwy
   Wielokrotnie przełożona siostra Boga się nie boi
   Posłuchaj mnie dziecinko, w ten sposób nie zarobisz
  
   Ref.: Znów kolejny dzień ci uciekł, głupot narobiłeś jeszcze więcej
   Jak na razie do tej pory życia swego zmienić nie chce x2
  
   [Peja]
   Albo radę damy, albo jak tynk odpadamy
   Stare mury, stare bramy, kamienice dobrze znamy
   Piwko na prześwicie, toczy się jeżyckie życie
   Żadnej diametralnej zmiany, ty myślałeś, że co mamy
   Co, willa i basen ukoronowaniem pracy
   Na razie nic z tego, to marzenie wiele znaczy
   To dużo tłumaczy, chwila moment i uciekasz
   Kładziesz podpałkę pod grilla, z drinkiem na swych ziomków czekasz
   Sprawdź wodę w basenie, jakieś twarde suty wyszczym
   Bo to co zobaczyłeś zdało ci się tylko przyśnić
   Ciepły jesienny wiatr rozwiał wszelkie wątpliwości
   Fata kurwa ta morgana, czas wyskubać oszczędności
   Dwa trzydzieści mam na Pilsa, niby chuj, ja go fu
   Typy piją słodką lu, dzieci wracają ze szkół
   A przed skrzyżowaniem, niedaleko tuż pod trójką
   Jakiś typek z komórką umawia się z maniurką
   Mijam go, przycinam, e zadyma, gejsza mięknie
   Obchodzi mnie łukiem, ja uśmiecham się pięknie
   Konkret rozbujany, gonię holendra siódemkę
   Przesiadam się na rondzie, co za upał, mokre spodnie
   Nie czekam na neoplan, pod relaks z buta dojdę
   Tranzy, tranzy, wyłącz bo mnie sygnał tłamsi
   Alarm wibracyjny, odebrałem message ważny
   Myśli się spiętrzyły no i koniec wyobraźni
   Widocznie dzień nie dobry na wolno stylowe jazdy
   Z lekką zadyszką głodny w porze obiadowej
   Omijam monopolkę na szczoszały słyszę (muly)
   Mijam kolejną krzyżówkę, na pasach widzę Sajgon Fury na piskowach gnają, nie stają, wyprzedzają
   Pieszych zabijają, rzucam mięsem i przyśpieszam
   Wymuszam pierwszeństwo i do domu prosto zmierzam
  
   Ref. x2
  
   [Peja]
   Przerabiam trzy haki, już mam wchodzić, nie mam gerdy
   Kurwa biorą mnie nerwy, me kochanie na zakupach
   Jednak za obiad posłuży mi chmielowa zupa
   Banan od ucha do ucha, Monia na czas pasowana
   Macha smyczą z kluczami, wejść do mieszkania pozwala
   Atak na lodówkę, chrzan cebula i trzy jajka?
   Całe szczęście, że przynajmniej się ostała mineralka
   To nie pierwsza niespodzianka dla głupiego naiwniaka
   Sama się nie zrobi kulinarna zachcianka
   W oczekiwaniu szamy przesłucham z PeCeta tracki
   Sound for Spira, Dido, placy nagle blink zawieszka
   Muszę z dyskiem iść do Deksa, całkiem niedaleko mieszka
   Słyszę go z daleka, już wiem co się tam dzieje
   Biały chłopak z czarną muzą na japońskim systemie
   Więc zostawiam go w spokoju, wracam jeb znowu wychodzę
   Kiedy wrócę, nie wiem kumpli spotykam po drodze
   Gadka szmatka, ege szege, eszte meszte, dzwoni Wiśnia
   Chce muzyki na Ski Skład i o coś tam się ciska
   Dogaduję sprawę, kończę i pozdrawiam pyska
   Nie żegnam się z ziomkami, szybko dobijam pod wiatę
   Podjeżdżam do Ajsmena, siema żacio, rób herbatę
   Przycupnę na balkonie raczej jeżyckim klimatem
   Vizavi z okna od Wioli witam się z jeżyckim bratem
   (siamano, siamano) schodzę na dół dobry grajgul
   Nagle wkracza cała banda, wielka jak ilość tematów
   Kogo porobił hegemon, kto się dorobił rabatów
   Kto na draksach ma przecinkę, patrzę psy na chwilę milknę
   By za moment buchnąć śmiechem, a to tylko dzielnicowy
   Chyba za karę wsadzony na jeżyckie rejony
   Ordynarnie jaram splifta i przycinam czy podejdzie
   Gdyby miał na miarę mundur to by wygadał jakość jeszcze
   A tak się prezentuje kurwa przekomicznie śmiesznie
   Czas polać bo się ściemnia, sprawdzam rozkład linii nocnej
   Dziękóweczka ziomuś, już mi nie syp, bo telepie mocniej
   Chwiejnym krokiem odbijam kursem przez ciemne ulice
   Na uszach Masta Ace, nowojorskie tajemnice
   Wbijam się w czterdziestkę, ledwo już na oczy widzę
   Chlapnąłem se na końcu, ucinam małą drzemkę
   Je, je, je ten Masta daje pięknie
   Znowu chce mi się siuru, chyba za chwilę pęknę
   Dzisiaj za dużo browarów i tematów typu crawling
   Wrzucam nową taśmę w walkman firmy Panasonic
   Na dobranoc, na wyciąg wolne tracki Ghostface
   Tu jest najlepiej i nie ważne gdzie mieszkam
   I tak jak u Cuba to był całkiem dobry dzień
   Najebany w trzy dupy jak Snoop na Dre Day
   Grzebie kluczem w zamku człapiąc powoli nogami
   W chacie będzie teraz piec, tam już czeka Mała Mi
   Ona dopiero da mi
   Kolejny stracony dzień z życia poza kontrolą