Teksty piosenek: | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 |

Tytuł: Zaraz wracam

  • Wykonawca: Fisz
  • Wyświetleń: 572

  
   Zaraz wracam, za minut kilkanaście,
  Rozkładam swoje ciało na podłodze
  Leżę w bezruchu minut piętnaście
  Wypłukuję wodą, przywracam równowagę soczystymi owocami
  Rozkładam swoje łapy, nogami przylegam do ziemi
  Czekam, aż światło swoje natężenie zmieni
  Słońce zajdzie by półmrok wypełnił cały pokój,
  Spokój,
  Niech zapanuje cisza, tak jak w niedziele,
  Nic się nie dzieje
  Tylko wiatr coraz silniej wieje
  Uderza prosto w okno, ociera o dach
  Na okno leci piach,
  Uderza o parapet - bach, bach...
  Jestem cały czas, wracam obiecuje za minut kilka
  Na razie mnie nie ma
  Nie odbieram telefonu
  Nie ma mnie i już
  Padam na podłogę, wprawiam w ruch kurz
  Co ulatuje, wypełnia pomieszczenie.
  Leżę w bezruchu, uwalniam swoją duszę, całe sumienie
  Wychodzę na minut kilka
  Skupiam się mocno, by ciało nie ruszało się choć przez chwilkę
  Oddalam się o kilka tysięcy metrów, czyli o milę
  Wychodzę z ciała, co poci się bez sensu
  Jestem już nad nim
  
  Więc zaraz wracam x2
  Wracam, zaraz wracam
  
  A zaraz wracam, za minut kilkanaście, za chwilę
  Pełzam po suficie, oddalam się o metr, kilometr, milę.
  
  Zostawiam swoje ciało
  Chciało leżeć w bezruchu, więc tak zostało
  Patrzę ma nie z góry
  Na tę żałosną kombinację mięsa, kości
  Czasami mam ochotę już nie wracać
  Lecz mam kilka spraw do załatwienia
  Zbiera się na mdłości
  Potrzebuję jeszcze ciała, by wypełnić wszystkie zaległości
  Teraz sterczę przylepiony do sufitu
  Spadnę zaraz z siłą lachy dynamitu
  Ciało zaczyna drżeć, kurczyć się w rytm uderzeń bitu
  Ja spaceruję po suficie
  Wiszę na lampie robiąc głupie miny
  Na podłodze gęba moja, robię się coraz bardziej siny
  Czas wracać, a czas wracać
  Przynajmniej to byłoby na miejscu
  Wracać za minut parę, lecz bardzo niechętnie
  Obejmuję namiętnie lampę, na której wiszę
  Może już nie wrócę
  Napiszę kilka zdań na pożegnanie
  Co ma się stać, to się stanie.
  Wracam jednak do punktu wyjścia, czyli ciała
  Podróż dobiegła końca
  Została na suficie tylko plama, kolorów pełna gama
  Więc wracam, aha wracam
  
  A zaraz wracam, za minut kilkanaście, za chwilę
  Pełzam po suficie, oddalam się o metr, kilometr, milę.
  
  A powrót nieco żałosny, bezlitosny los,
  Kiedy znów dźwigać muszę ten ogromny łeb, ten wielki nos.
  Poruszam palcem lewym, prawym
  Nogą, szczęką cała, śmiało wstaję
  Jestem tu dla ciebie,
  Wybacz te kilkanaście minut
  Musiałem pochodzić po suficie
  Słyszycie jak lampa wali o ścianę
  Wisiałem tam minut parę
  Jestem, możemy zacząć konwersację,
  Wymienić się na rację, bo jestem przy ziemi
  Połykam czyste owoce, by przywrócić równowagę,
  Równowagę.