Teksty piosenek: | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 |

Tytuł: Cyrk

  • Wykonawca: Kazik
  • Wyświetleń: 301

  
   Nareszcie wolni, moi drodzy koledzy. Zjechał cyrk z zapaśnikami
  Wysiadajcie i patrzajcie, a zaczniecie klaskać sami
  Moi drodzy koledzy, dzisiaj pierwszym pojedynkiem
  Będą walczyć na arenie katolik z elektrykiem
  Myślę, będzie wielka walka, wysłuchajcie co wam mówię
  Oni obaj prężą torsy, we wspanialej są formie
  Moi drodzy koledzy, zaraz wszystko się zaczyna
  Pod dachem namiotu introdukcja pianina.
  Ten starszy jęczy, wolno mówi jakie są przyczyny
  Jedno wiem na pewno, on nie wącha kokainy
  Młodszy tyje z dnia na dzień, ale wy się nie bójcie
  To oznacza, że przed walka się odżywia znakomicie
  
  A w mym domu syn śpi, gdy wraca ze szkoły
  Żona pranie pierze, a gazeta leży
  Lecz na dole w sklepie jest coraz lepiej
  I będzie jeszcze lepiej, kiełbasy coraz więcej
  W gazecie prognozy, temperatura wznosi się
  Stary się krztusi gdy młody go dusi
  Lecz na dole w sklepie jest coraz lepiej
  I będzie jeszcze lepiej, gorzały coraz więcej
  
  Już chwycili się za bary, ile tłuszcza ma radości
  Czego się nie robi dla ludności przyjemności
  W naszym cyrku jeszcze dzisiaj walczą inni zapaśnicy
  Jest ich tylko kilku, każdy może to policzyć
  Jeden trochę silny, tylko buźkę ma dziecinną
  I trzej inni jeszcze na arenie się zmieszczą
  
  Lecz na dole w sklepie jest coraz lepiej
  I będzie jeszcze lepiej, kiełbasy coraz więcej
  A w piątek wypłata, będzie świetna zabawa
  Aż przepełni się czara, głowa spadnie z zegara
  Lecz na dole w sklepie jest coraz lepiej
  I będzie jeszcze lepiej, gorzały coraz więcej
  
  Moi drodzy koledzy, co za tumult jest w namiocie
  Tłuszcza płaci i wymaga, a tu stary przegrał szybciej
  Niż się wszyscy spodziewali i popadli w stan histerii
  Na widowni pod dachem nowi cieszą się niewierni
  
  Bo w ich domu syn śpi gdy wraca ze szkoły
  Żona pranie pierze, a gazeta leży
  Lecz na dole w sklepie jest coraz lepiej
  I będzie jeszcze lepiej, gorzały coraz więcej
  
  A w gazecie prognozy się, się, się nie sprawdziły
  Stary się zakrztusił, gdy młody go dusił
  Lecz przyjechał z oddali piękny młodzian w stali
  Obiecał ze da więcej kiełbasy i pieniędzy