Teksty piosenek: | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 |

Tytuł: Jeden przykład fortuny

  • Wykonawca: Kazik
  • Wyświetleń: 320

  
   Trzech ich było...
  Najstarszy z nich, potężnie zbudowany
  Ćwiczył swoje ciało pięć godzin nad ranem
  Ciężary podnosił, sprężyny rozciągał
  Przez to wszystko jednak swoją głowę zaniedbał
  I odsiedzial swój wyrok niemalże w połowie
  Zwolniono go wcześniej za dobre sprawowanie
  Ćwiczył dalej i już po paru miesiącach
  Nie bylo w mieście nikogo, kto by mu sprostał
  Zatrudnił się w ochronie miejscowego bogacza
  Praca łatwa dla niego, lepiej żyło mu się teraz
  Ale wszystko, co wygodne, swój koniec miewa
  Złamał kark policjantowi, co coś chciał od milionera
  Pracodawca jego wiele czasu utracił
  I pieniędzy sporo, prokuratora spłacił
  Ale nie chciał juz widzieć swojego pracownika
  Gdy sprawa ucichła, zwolnił go natychmiast
  To pierwszy z nich - zaletą jego było
  Że wszelkie długi szybko odzyskiwał
  
  Drugi z nich jeszcze wyższy od tego pierwszego
  Lecz nie ćwiczył tyle, słabszy był od niego
  Za to w dłoniach swoich taki talent mial
  Co zamknięte było, on od razu otwierał
  Wszystkie domy znał, coś czasem doniósł policji
  A ci w zamian za to oczy przymykali
  Podobno kiedyś dostał od nich nawet pieniądze
  Mówił, że dla zmylenia i że zwrócił je w końcu
  Wyjechał do Niemiec, mieszkał tam cztery lata
  Na czarno pracował gdzieś w rejonach Darmstadt
  Kiedyś zdążyć nie zdołał
  Zagapił się, bolec dwa palce mu urwał
  A że na czarno pracował, nie był ubezpieczony
  Wyrzucono go z pracy bez dania przyczyny
  Ze wściekłości wtedy puściły mu nerwy
  Złamał nos majstrowi, Ślązakowi spod Katowic
  
  Trzeci z nich wyglądał najmniej zdrowo
  Gdy był dzieckiem, przeszedł jakąś ciężką chorobę
  Zostawiła ona ślady w sumie dosyć poważne
  Kulał na jedną nogę, mówił niewyraźnie
  Ale mózg miał bardzo sprawny i umiał dobrze liczyć
  Miał to we krwi i dobrze wiedział jak zarobić
  Kupił tanio, sprzedał drogo, odczuł poprawę
  Papiery tak rozpisał, że to było legalne
  Odwiedził też proboszcza ze swojej parafii
  Kościół cła nie płaci, więc to wykorzystali
  Sprowadzili i sprzedali wszystko z żadnym ryzykiem
  Po udanej transakcji podzielili się żyskiem
  Wtedy spotkał tamtych dwóch - byli bez pracy
  Obaj w złej psychicznej kondycji
  Wytłumaczył im szybko, że nastały nowe czasy
  Jest okazja, aby zrobić razem wiele pieniędzy
  A czas był taki...
  Pieniądz tracił na wartości
  Wyjechali do Azji po sprzęt elektroniczny
  Gdy przywieźli go tutaj i sprzedali go taniej
  To i tak zarobili na pędzącej inflacji
  Powtórzyli to sześć razy, za każdym razem więcej
  Pod koniec roku mieli masę pieniędzy
  Przelewali je z konta na konto
  System bankowy płacił im procenty
  Zewsząd, skąd tylko możliwe
  Bogacili się szybko, by uniknąć podatków
  Kupili sześć padających fabryk
  Lecz za dużo żysków było, siedli, pomyśleli
  I sfinansowali wielki festiwal kościelny
  Przypominasz sobie, jeśli wtedy byłeś w Częstochowie
  To bawiłeś się właśnie wtedy za ich pieniądze
  Dołożyli trochę grosza partiom różnorakim
  Te stworzyły jakieś spółki, więcej bogatych
  Ale w końcu podpadli komuś, wziął ich pod lupę
  Prokurator generalny znalazł ich winę
  Po kryjomu dochodzenie przeprowadzono
  Zapadły decyzje, by zatrzymać ich nocą
  Ale mieli swych dłużników, nikt o tym nie pamiętał
  Ostrzegł ich w porę urzędnik prezydenta
  Gdy przed nimi tego dnia zamknięto już granice
  Oni pili Caypirynie w Porto Alegre
  Więc nie byli tu obecni, całe to śledztwo
  Prokurator przeprowadzał pod ich nieobecność
  Zrobiono z nich złodziei, rozdmuchano w mass-mediach
  Tłumaczyli się z daleka, lecz nie mieli szans wygrać
  Tu na miejscu politycy niegdyś z nimi związani
  Określali ich teraz bandytów mianem
  Tak rodzą się fortuny i fortuny uciekają |
  Jeden przykład fortuny z rodzimego kraju | 2x