Teksty piosenek: | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 |

Tytuł: Epitafium dla Włodzimierza Wysockiego

  • Wykonawca: Jacek Kaczmarski
  • Wyświetleń: 809
To moja droga z piekła do piekła
   W dół na złamanie karku gnam!
   Nikt mnie nie trzyma, nikt nie prześwietla
   Nie zrywa mostów, nie stawia bram!
  
   Po grani! Po grani!
   Nad przepaścią bez łańcuchów, bez wahania!
   Tu na trzeźwo diabli wezmą
   Zdradzi mnie rozsądek - drań
   W wilczy dół wspomnienia zmienią
   Ostrą grań!
  
   Po grani! Po grani! Po grani!
   Tu mi drogi nie zastąpią pokonani!
   Tylko łapią mnie za nogi,
   Krzyczą - nie idź! Krzyczą - stań!
   Ci co w pół stanęli drogi
   I zębami, pazurami kruszą grań!
  
   To moja droga z piekła do piekła
   W przepaść na łeb, na szyję skok!
   Boskiej Komedii nowy przekład
   I w pierwszy krąg mój pierwszy krok!
  
   Tu do mnie! Tu do mnie!
   Ruda chwyta mnie dziewczyna swymi dłońmi
   I do końskiej grzywy wiąże
   Szarpie grzywę - rumak rży!
   Ona - co ci jest mój książę?
   Szepce mi...
  
   Do piekła! Do piekła! Do piekła!
   Nie mam czasu na przejażdżki wiedźmo wściekła!
   - Nie wiesz ty co cię tam czeka -
   Mówi sine tocząc łzy
   - Piekło też jest dla człowieka!
   Nie strasz, nie kuś i odchodząc zabierz sny!
  
   To moja droga z piekła do piekła
   Wokół postaci bladych tłok
   Koń mnie nad nimi unosi z lekka
   I w drugi krąg kieruje krok!
  
   Zesłani! Zesłani!
   Naznaczeni, potępieni i sprzedani!
   Co robicie w piekła sztolniach
   Brodząc w błocie, depcąc lód!
   Czy śmierć daje ludzi wolnych
   Znów pod knut!?
  
   To nie tak! To nie tak! To nie tak!
   Nie użalaj się nad nami - tyś poeta!
   Myśmy raju znieść nie mogli
   Tu nasz żywioł, tu nasz dom!
   Tu nie wejdą ludzie podli
   Tutaj żaden nas nie zdziesiątkuje grom!
  
   Pani bagien mokradeł i śnieżnych pól,
   Rozpal w łaźni kamienie na biel!
   Z ciał rozgrzanych niech się wytopi ból
   Tatuaże weźmiemy na cel!
  
   Bo na sercu, po lewej, tam Stalin drży,
   Pot zalewa mu oczy i wąs!
   Jego profil specjalnie tam kłuli my
   żeby słyszał jak serca się rwą!
  
   To moja droga z piekła do piekła
   Lampy naftowe wabią wzrok
   Podmiejska chata, mała izdebka
   I w trzeci krąg kieruję krok:
  
   - Wchodź śmiało! Wchodź śmiało!
   Nie wiem jak ci trafić tutaj się udało!
   Ot jak raz samowar kipi, pij herbatę
   Synu, pij!
   Samogonu z nami wypij!
   Zdrowy żyj!
  
   Nam znośnie! Nam znośnie!
   Tak żyjemy niewidocznie i bezgłośnie!
   Pożyjemy i pomrzemy
   Nie usłyszy o nas świat
   A po śmierci wypijemy
   Za przeżytych w dobrym zdrowiu parę lat!
  
   To moja droga z piekła do piekła
   Miasto a w mieście przy bloku blok
   Wciągam powietrze i chwiejny z lekka
   Już w czwarty krąg kieruję krok!
  
   Do cyrku! Do cyrku! Do kina!
   Telewizor włączyć - bajka się zaczyna!
   Mama w sklepie, tata w barze
   Syn z pepeszy tnie aż gra!
   Na pionierskiej chuście marzeń
   Gwiazdę ma!
  
   Na mecze! Na mecze! Na wiece!
   Swoje znać, nie rzucać w oczy się bezpiece!
   Sąsiad - owszem, wypić można
   Lecz to sąsiad, brat - to brat
   Jak świat światem do ostrożnych
   Zwykł należeć i uśmiechać się ten świat!
  
   To moja droga z piekła do piekła
   Na scenie Hamlet, skłuty w bok
   Z którego właśnie krew wyciekła -
   To w piąty krąg kolejny krok!
  
  
  
  
   O matko! O matko!
   Jakże mogłaś jemu sprzedać się tak łatwo!
   Wszak on męża twego zabił
   Zgładzi mnie, splugawi tron
   Zniszczy Danię, lud ograbi
   Bijcie w dzwon!
  
   Na trwogę! Na trwogę! Na trwogę!
   Nie wybieraj między żądzą swą a Bogiem!
   Póki czas naprawiać błędy
   Matko, nie rób tego - stój!
   Cenzor z dziewiątego rzędu:
   - Nie, w tej formie to nie może wcale pójść!
  
   To moja droga z piekła do piekła
   Piwo i wódka, koniak, grog,
   Najlepszych z nas ostatnia Mekka
   I w szósty krąg kolejny krok!
  
   Na górze! Na górze! Na górze!
   Chciałoby się żyć najpełniej i najdłużej!
   O to warto się postarać!
   To jest nałóg, zrozum to!
   Tam się żyje jak za cara!
   I ot co!
  
   Na dole! Na dole! Na dole!
   Szklanka wódki i razowy chleb na stole!
   I my wszyscy tam - i tutaj
   Tłum rozdartych dusz na pół,
   Po huśtawce mdłość i smutek
   Choćbyś nawet co dzień walił głową w stół!
  
   To moja droga z piekła do piekła
   Z wolna zapada nade mną mrok
   Więc biesów szpaler szlak mi oświetla
   Bo w siódmy krąg kieruję krok!
  
   Tam milczą i siedzą
   I na moją twarz nie spojrzą - wszystko wiedzą
   Siedzą, ale nie gadają
   Mętny wzrok spod powiek lśni
   żują coś bo im wypadły
   Dawno kły!
  
  
  
  
   Więc stoję! Więc stoję! Więc stoję!
   A przed nimi leży w teczce życie moje!
   Nie czytają, nie pytają
   Milczą, siedzą, kaszle ktoś
   A za oknem werble grają
   Znów parada święto albo jeszcze coś...
  
   I pojąłem co chcą ze mną zrobić tu
   I za gardło porywa mnie strach!
   Koń mój zniknął a wy siedmiu kręgów tłum
   Macie w oczach i uszach piach!
  
   Po mnie nikt nie wyciągnie okrutnych rąk
   Mnie nie będą katować i strzyc!
   Dla mnie mają tu jeszcze ósmy krąg!
   Ósmy krąg, w którym nie ma już nic.
  
   Pamiętajcie wy o mnie co sił! Co sił!
   Choć przemknąłem przed wami jak cień!
   Palcie w łaźni aż kamień się zmieni w pył -
   Przecież wrócę, gdy zacznie się dzień!