Teksty piosenek: | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 |

Tytuł: Laura i Filon

  • Wykonawca: Biesiadne
  • Wyświetleń: 372
Już miesiąc zaszedł, psy się uśpiły
   l coś tam klaszcze za borem,
   Pewnie mnie czeka mój Filon miły
   Pod umówionym jaworem.
  
   Nie będę sobie warkocz trefiła,
   Tylko włos zwiążę splątany,
   Bobym się jeszcze bardziej spóźniła,
   A mój tam tęskni kochany.
  
   Wezmę z koszykiem maliny moje
   I tę plecionkę różowe:
   Maliny będziem jedli oboje,
   Wieniec mu włożę na głowę.
  
   Prowadź mnie teraz, miłości śmiała,
   Gdybyś mi skrzydła przypięła,
   Żebym najprędzej bór przeleciała,
   Potem Filona ścisnęła.
  
   Ot już i jawor... Nie masz miłego!
   Widzę, że jestem zdradzona!
   On z przywiązania żartuje mego...
   Kocham zmiennika Filona!
  
   Pewnie on teraz koło bogini
   Swej czarnobrewki Dorydy,
   Rozrywkę sobie okrutną czyni,
   Kosztem mej hańby i bidy.
  
   Pewnie jej mówi, że obłądzona
   Wpieram się w drzewa i bory,
   I zamiast jego białego łona
   Ściskam nieczułe jawory.
  
   Filonie, wtenczas, kiedym nie znała
   Jeszcze miłości szalonej,
   Pierwszy raz-em ją w twoich zdobyła
   Oczach i mowie pieszczonej.
  
   Jakże mię mocno ubezpieczała,
   Że z tobą będę szczęśliwą!
   Ą z tym się chytrze ukryć umiała,
   Że bywa czasem fałszywą.
  
   Ale któż zgadnie, przypadek jaki
   Dotąd zatrzymał Filona?
   Może on dla mnie zawsze jednaki,
   Może ja próżno strwożona?
  
   Oh, nie! on zdrajca, on u Dorydy,
   On może teraz bez miary
   Na sprośne z nią się wydał niewstydy,
   A ja mu daję ofiary...
  
   Widziałam wczoraj, jak na nią mrugał,
   Potem coś cicho mówili...
   Pewnie to dla niej ten kij wystrugał,
   Co mu się wszyscy dziwili.
  
   Jakżeby moją hańbę pomnożył,
   Gdyby od Laury uwity,
   Wieniec na głowę Dorydy włożył,
   Jako łup na mnie zdobyty!
  
   Wianku różany, gdym cię splatała,
   Krwią-m cię rąk moich skropiła,
   Bom twe najmocniej węzły spajała
   I z robotą-m się kwapiła.
  
   Teraz bądź świadkiem mojej rozpaczy,
   I razem naucz Filona,
   Jako w kochaniu nic nie wybaczy
   Prawdziwa miłość wzgardzona.
  
   Tłukę o drzewo mój koszyk miły,
   Rwę wieniec, którym splatała:
   Te z nich kawałki będą świadczyły,
   Żem z nim na wieki zerwała...
  
   Kiedy w chruścinie Filon schroniony
   Wybiegł do Laury spłakanej,
   Już był o drzewo koszyk stłuczony,
   Wieniec różowy stargany.